Bieg Trzech Kopców

Bieg Trzech Kopców to jeden z moich ulubionych, krakowskich biegów. Trochę to dziwne, ponieważ jest to naprawdę wymagający start, chyba nawet cięższy niż półmaraton. Dlaczego, w takim razie miejsce na Bieg Trzech Kopców kończą się nawet 2 godziny po rozpoczęciu zapisów? Myślę, że powodów jest kilka 🙂 

Trasa

Nie ma co się oszukiwać – jest trudna. Jej znaczna część to podbiegi, wymagające podbiegi. Jednak to chyba jedyny bieg organizowany w centrum dużego miasta, którego trasa byłaby tak urozmaicona. Start odbywa się na Kopcu Kraka (271 m n.p.m.). Następnie prowadzi przez mój ulubiony Rynek Podgórski i bulwary (to ta przyjemna część trasy), a potem zaczynają się podbiegi. Bieg pod Kopiec Kościuszki (333 m n.p.m.), las Wolski (dla mnie najtrudniejsza część) i w końcu Kopiec Piłsudskiego (358 m n.p.m.). Długość ok. 13 km.

Choć nie jest to najłatwiejszy dystans, bardzo go lubię ze względu na jego urozmaicenie – tutaj nie można się nudzić. Ciągle czymś nas zaskakuje, trzeba być czujnym i skoncentrowanym, aby np. nie potknąć się o jakiś konar 🙂

Bieg Trzech Kopców

Dużym atutem jest sceneria. Cudowny krajobraz jesienny, kolorowe drzewa, opadające liście. I pogoda – brałam udział w tym biegu dwa razy i za każdym razem pogoda była cudowna.

Bieg Trzech Kopców

Atmosfera

Bieg Trzech Kopców ma w sobie coś takiego, co sprawia, że mimo ogromnego wysiłku człowiek ma ochotę startować co roku. Być może wynika to w bardzo dobrej organizacji, mega pomocnych wolontariuszy i cudownych kibiców, którzy dodają otuchy na każdym kilometrze biegu.

Bieg Trzech Kopców

Bieg Trzech Kopców

Medal

W tym roku bardzo podoba mi się seria medali przygotowanych na Krakowską Triade Biegową (maraton, Bieg Trzech Kopców i Półmaraton Królewski). Wszystkie trzy tworzą spójną całość, dodatkowo są również spójne z pamiątkowymi koszulkami. Całość bardzo minimalistyczna, pięknie wykonana, naprawdę jak dla mnie dużo ładniejsza niż rok temu.

Bieg Trzech Kopców

Bieg Trzech Kopców

Dla mnie, tak jak mówiłam to był już drugi start w tej imprezie. W tamtym roku był dla mnie jeszcze za ciężki. Nie byłam w stanie pokonać całej trasy bez przejścia do marszu.

W tym roku trochę się obawiałam, ponieważ nadal walczę z kontuzją. Na mecie jednak dopisywał mi dobry nastrój. Chciałam po prostu spróbować swoich sił i dobrze się bawić. Nie zamierzałam się ścigać i nikomu niczego udowadniać.

Podobno jeśli komuś na czymś bardzo nie zależy to wtedy wszystko świetnie się udaje. I tak było i tym razem. Do 5 km (czyli łatwiejszą część trasy) przebiegłam chyba najszybciej w tym roku. Mało tego, biegło mi się naprawdę przyjemnie i w ogóle nie czułam nogi.

Po 5 km zaczęły się już podbiegi, więc zrobiło się trudniej. Postanowiłam jednak nie zatrzymywać się, zmniejszyć tempo, ale pokonać każdy podbieg biegiem. Bywały trudniejsze i łatwiejsze momenty (Las Wolski niestety biegiem nie udało mi się pokonać), ale w ogólnym podsumowaniu wyszło, iż 12 Bieg Trzech Kopców pokonałam prawie 9 minut szybciej niż rok temu 🙂 Co dla mnie jest ogromnym sukcesem 🙂

I tak Bieg Trzech Kopców uważam za zaliczony J Mam nadzieję, że za rok uda mi się również w nim wystartować 🙂

Ktoś z Was brał może w nim udział? Dajcie znać jak Wasze odczucia 🙂

Bieg Trzech Kopców

Buziaki,

Angelika

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email
Udostępnij:
Subskrybuj
Facebook
Google+
http://wzielonejkuchni.com/2018/10/bieg-trzech-kopcow/
Twitter
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *