Co przeczytałam w lutym?

Kolejny miesiąc za nami i kolejne przeczytane książki 🙂 W lutym ponownie udało mi się przeczytać dwie książki, a jedną wysłuchałam 🙂 Tym samym wyzwanie książkowe toku 🙂

Jeśli chcecie zobaczyć, co przeczytałam w styczniu zobaczcie post Co przeczytałam w styczniu 🙂

Co przeczytałam w lutym?

W tym miesiącu tematyka książek była dość zróżnicowana. Rozpoczęłam od mega trudnego reportażu, który zmienił mój sposób postrzegania świata. Kolejna pokazała mi, że nie można być jednocześnie świetnym we wszystkim. Natomiast ostatnia lektura w tym miesiącu znacząco zmieniła mój sposób postrzegania własnej osoby i dzięki niej zrozumiałam, dlaczego czasem postępuję tak a nie inaczej 🙂 Dobrze, czas na bardziej szczegółowe recenzje 🙂

,,Głód”

Co przeczytałam w lutym?

To najtrudniejsza książka jaką ostatnio przeczytałam. To jedna z tych, które wywołują przykre refleksje i łzy w oczach. To książka, której nie sposób przeczytać za jednym posiedzeniem (i nie dlatego, że liczy ponad 700 stron). Przyznam, że ja robiłam do niej 3 podejścia. Zaczęłam ją czytać w grudniu w czasie świąt. Wybrałam sobie bardzo specyficzny czas: z jednej strony siedziałam przy stole, który uginał się od jedzenia, a z drugiej czytałam o tym, że w tej minucie umierają dzieci z powodu głodu.

To nie jest też tak, że wcześniej o tym nie wiedziałam. Ta książka przybliża ten problem. Pokazuje konkretne osoby, które zmagają się z nim na co dzień. Głód z abstrakcji staje się czymś, co dotyka konkretnego człowieka. Było to dla mnie ogromnym przeżyciem, gdy czytałam o matkach, które muszą pogodzić się z tym, że ich dzieci odchodzą. Co prawda one nie zawsze rozumiały lub nie chciały tego tak tłumaczyć, nie chciały dopuścić do siebie myśli, że dzieci umierają z głodu, że można temu zapobiec.

My robimy tak samo. Nie dopuszczamy do siebie tej myśli, uważamy, że to nas nie dotyczy i to nie nasza wina. Bo co my możemy zrobić?

Po lekturze tej książki zrozumiałam, że niewiele możemy zrobić. Głód to problem, którego niestety czasem nie opłaca się rozwiązywać. Jest to dla mnie bardzo smutne i przykre.

Ale zrozumiałam także, że jesteśmy ogromnymi szczęściarzami. To, że żyjemy w takich warunkach, że nie musimy na co dzień martwić się to jak wyżyć i wykarmić całą rodzinę workiem ryżu. To, że mamy dostęp do opieki medycznej, dach nad głową i nie musimy martwić się o każdy dzień.

Czy polecam tę książkę? Zdecydowanie tak. Otwiera oczy i pokazuje świat, którego na co dzień unikamy, którego nikt nam nie pokazuje i którego nikt nie tłumaczy.

,,Esencjalista”

Kolejna książka w tym roku, która opowiada o tym jak zarządzać czasem, a dokładniej, jak ustalać swoje priorytety, aby być bardziej efektywnym.

Moim zdaniem to idealna książka dla osób, które chcą robić milion rzeczy jednocześnie, przy czym nie chcą lub nie potrafią z niczego zrezygnować, bo wszystko wydaje im się hiper ważne, ciekawe.

Też taka jestem. Z ogromnym trudem przychodzi mi skoncentrowanie się na jednej rzeczy. Ciągle mam w głowie, że tym samym coś tracę, coś mi ucieka, albo że po prostu nie jestem na tyle ,,zorganizowana” żeby robić kilka projektów jednocześnie.

Autor pokazuje tutaj, że wcale nie musimy robić milion rzeczy na raz, aby osiągnąć sukces. Ba, ta wielozadaniowość wręcz przekreśla nasze szanse na powodzenie.

Książka otwiera oczy. Pokazuje, że aby pracować lepiej, efektywniej i osiągać lepsze efekty, prawdopodobnie nie musisz wcale pracować dłużej ani ciężej. Zamiast tego, musimy zacząć dokonywać lepszych wyborów.

Musimy zacząć myśleć jak Esencjalista. Kim on jest?

To człowiek, który dokonuje w swoim życiu świadomych wyborów. Esencjalista zadaje sobie pytanie: czy to jest dla mnie naprawdę ważne? Esencjalista, zanim coś zrobi, zawsze zastanawia się, czy to ma sens. Jeśli esencjalista podejmie świadomą decyzję o tym, by coś zrobić, robi to naprawdę – nie „przy okazji”, nie „w międzyczasie” (zajmując się jednocześnie czymś innym), ale z pełnym zaangażowaniem i przekonaniem, że to, co robi, ma sens.

Podsumowując: To książka dla każdego, szczególnie osób, które mają problem z ustalaniem priorytetów, asertywnością i wielozadaniowością. Ja bardzo Wam ją polecam 🙂

,,Wy wszyscy moi ja”

Co przeczytałam w lutym?

Jeśli mielibyście przeczytać tylko jedną książkę w tym roku to niech to będzie ta – ,,Wy wszyscy moi ja”. To pozycja mega napakowana wiedzą, mocno psychologiczna, a może nawet coachingowa, po której wiele zmieni się w sposobie Waszego myślenia. To nie jest łatwa książka, z którą zapoznamy się w jedną noc i która powie nam, jak żyć. To jest książka w którą z przyjemnością wchodzić będziemy powoli, dowiadując się coraz więcej na temat otaczającej nas rzeczywistości i odnosząc zawarte w niej fakty do tego co nas otacza. To książka, po którą będziemy wracać, przypominając sobie poszczególne jej fragmenty.

Autorem tej książki jest Miłosz Brzeziński, o którym opowiadałam Wam już ostatnio, gdy mówiłam o książce ,,Życiologia”.

O czym jest natomiast ,,Wy wszyscy moi ja”?

Jakbym miała skategoryzować tę książkę to opisałabym ją jako podręcznik świadomego życia, kopalnia wiedzy o człowieku i jego zachowaniu. To książka o nas samych, o tym jak działamy na co dzień, o tym dlaczego postępujemy tak, a nie inaczej.

Znajdziemy tutaj także podpowiedź jak zmodyfikować swoje zachowanie, aby osiągnąć swoje cele. Autor pokazuje nam tricki, które w bardzo łatwy sposób może zastosować każdy z nas.  Nie wymagają przewartościowania świata, ani wielkich poświęceń.

Odkryjemy odpowiedzi na wiele pytań: Jak wprowadzić nowy nawyk, jak schudnąć, jak motywować (się lub innych), jak negocjować, jak interpretować trafiające do nas informacje, jak się relaksować, jak czerpać z tego, co mi życie przynosi i nie zwariować?

A co najważniejsze – wszystko o czym autor mówi podparte jest rzetelnymi badaniami. I to ogromnie cenię w tej i pozostałych książkach Miłosza Brzezińskiego – to wiedza, za którą stoi nauka.

Dla mnie osobiście najciekawszym był fragment o silnej woli. Autor uważa, że silna to element, na którym nie możemy polegać budując nowe nawyki, czy też wprowadzając zmiany w życie. Takie podejście jest bardzo nieskuteczne, bo silna wola tak naprawdę jest bardzo słaba. Znacznie efektywniej założyć, że silnej woli nie ma i tak manipulować otoczeniem, aby stworzyć sobie najlepsze warunki to realizacji postanowień.

Przykład? Jeśli od jutra nie jesz słodyczy to nie wystawiaj ich na stół, nie licz, że masz silną wolę i nie złamiesz swoich postanowień. To postanowienie będzie działać przez chwilę. Potem silna wola wygaśnie. Lepiej świadomie unikaj pokus: schowaj słodycze, unikaj alejek ze słodyczami w sklepie, nie piecz ciastek dla najbliższych. Zmodyfikuj środowisko tak, aby umożliwiło Ci utrzymanie postanowienia 🙂

Nie będę Wam więcej opowiadać, przeczytajcie sami i dajcie mi znać co myślicie o tej (i pozostałych) pozycjach 🙂 Ja tymczasem idę czytać kolejne książki 🙂

Buziaki,

Angelika 🙂

Print Friendly, PDF & Email
Udostępnij:

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *