Dieta fleksitariańska

Dieta fleksitariańska to mój cel i wyzwanie na ten miesiąc. Dlaczego akurat tę dietę wybrałam i na czym ona polega? Już wszystko tłumaczę 🙂 Zróbcie sobie kubek gorącej herbaty i zapraszam do dalszej części wpisu 🙂

Dieta fleksitariańska

Na początek kilka słów wyjaśnienia. Ta dieta jest jeszcze mało popularna i trzeba wyjaśnij jej zasady. Ja sama spotkałam się z nią całkiem niedawno 🙂

Co oznacza określenie „fleksitariańska” ? Powstało ono z połączenia dwóch słów: „flexible” (czyli elastyczny) oraz „vegetarian” (czyli oczywiście wegetariański). Czyli jak nazwa wskazuje fleksitarianizm to nic innego jak elastyczny wegetarianizm.

Spożycie mięsa

Brzmi… kontrowersyjnie? Nic bardziej mylnego. Fleksitarianism to moim zdaniem dieta idealna. Dlaczego? Nie ma się co oszukiwać, mięsa, jako społeczeństwo jemy zdecydowanie za dużo. Jak wynika z szacunków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB, przeprowadzonych w październiku ubiegłego roku, przeciętny Polak w 2017 roku zjadł 78,5 kg mięsa. Najwięcej jemy wieprzowiny – średnio 40,5 kg. Na kolejnych pozycjach znajdują się drób – 30 kg oraz wołowina – 2,2 kg. 

Dieta fleksitariańska

Najmniej, bo zaledwie 15,8 kg mięsa Polacy spożywali tuż po wojnie, w roku 1946. Cztery lata później było to już 36,5 kg. W roku 1960 – 46,5 kg. Największy skok nastąpił miedzy rokiem 1970 (53 kg) a 1975 (70,3 kg), kiedy spożycie mięsa w Polsce wzrosło o niemal 17 kg w skali 5 lat!

Po roku 1980 spożycie systematycznie spadało. Najgorszy był rok 1984, kiedy spożycie mięsa wynosiło zaledwie 57,2 kg, kiedy jedliśmy tylko o parę kg mięsa więcej niż w okresie rozpoczęcia „dekady Gierka”. Z końcem XX wieku spożycie mięsa było już całkiem duże. W 1999 r. wynosiło 66,7 kg mięsa na osobę

No dobrze, ale co w tym złego? Najkrócej rzecz ujmując: mięso samo w sobie nie jest złe (dla naszego zdrowia), ale słowo klucz: jedzone z umiarem. A jak widzimy, o ten umiar u nas ciężko. Do tego coraz większe spożycie mięsa zupełnie nie służy naszej planecie.

Dieta fleksitariańska – zasady

Głównym założeniem diety jest przede wszystkim ograniczenie spożycia mięsa i jego przetworów w codziennej diecie. Co ważne: fleksitarianizm nie ma sztywnych zasad i wiąże się nie tylko z dietetycznymi potrzebami ludzi, stąd często mówi się też o nim jako o stylu życia.

Źródło

Dieta fleksitariańska bazuje na roślinach z niewielką ilością mięsa, jedzonego ,,od czasu do czasu”. I mówiąc mięso, mam tu na myśli raczej drób, niż mięso wieprzowe i wołowe.

Podstawą jadłospisu są więc tutaj: ziarna zbóż, orzechy, owoce, warzywa. Głównym źródłem białka są” strączki: soja, soczewica, ciecierzyca, groch, bób. Zaleca się także spożywanie tofu i tempehu.

Fleksitarianizm dopuszcza spożywanie nabiału, jajek i ryb, ale zaleca ograniczenie tych produktów. Podobnie jak mięso należy je spożywać okazjonalnie.

Dieta fleksitariańska

Dlaczego warto stosować tę dietę?

  • ograniczenie produktów zwierzęcych w codziennej diecie obniża poziom cholesterolu i ciśnienie krwi, zmniejsza też ryzyko wystąpienia chorób serca, cukrzycy i nowotworów
  • regularne spożywanie warzyw, nasion roślin strączkowych i produktów pełnoziarnistych oraz ograniczenie wysoko przetworzonej żywności pomaga ochronić się przed chorobami cywilizacyjnymi,
  • stosowanie diety opartej głównie na produktach roślinnych skutkuje nie tylko obniżeniem masy ciała, ale także spadkiem ciśnienia krwi, poziomu glukozy i cholesterolu,
  • świadome kupowanie mięsa ze znanych źródeł poprawia warunki życia zwierząt rzeźnych i drobiu,
  • ograniczenie spożycia mięsa pociąga za sobą ograniczenie produkcji, co może przynieść korzyści dla środowiska, między innymi ograniczenie.

Cel na marzec – dieta fleksitariańska

Nie będę oszukiwać. Odkąd musiałam wykluczyć ze swojej diety nabiał i gluten, moja dieta jest bardzo mięsna. Trochę z lenistwa (łatwiej zrobić kurczaka z warzywami, niż myśleć jak dobrze skomponować posiłek bez białka zwierzęcego).

Wiem, że weganką nigdy nie zostanę (nigdy nie mów nigdy :)). Lubię mięso i nie wyobrażam sobie życia bez jajek. Wiem także, że nie muszę tych produktów jeść codziennie. Dlatego przyszedł mi do głowy taki pomysł 🙂

Lubię stawiać przed sobą wyzwania, dlatego uznałam, że przetestowanie tej diety nie tylko pomoże mi urozmaicić swoje menu, ale także zmobilizuje mnie do przetestowania nowych przepisów i może odkrycia nowych smaków 🙂

Może Wy również zdecydujecie się na małe wyzwanie? Nie musicie od razu podejmować wielkich decyzji o zmianie o 180 stopni Waszej diety. Zacznijcie od wprowadzenia jednego dnia w tygodniu bez mięsa. To za dużo? Wyklucz mięso z jednego obiadu w tygodniu 🙂

W marcu będą się tutaj pojawiać głównie dania wegańskie, tak aby zachęcić Was do próbowania nowych smaków 🙂 Kto wie, może posmakują Wam bardziej niż dania mięsne?

Print Friendly, PDF & Email
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *